Kolizja przy wyprzedzaniu pojazdu skręcającego w lewo

  • Autor wątku Autor wątku wisniax
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
W

wisniax

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2013
Odpowiedzi
5
Witam, mam prośbę o pomoc i wyrażenie opartej postawą prawną opinii do takiej sytuacji.

Dzisiejszej nocy jadąc w terenie zabudowanym zamierzałem skręcić w lewo i wjechać na posesję. Jechałem z niewielką prędkością ponieważ kilkaset metrów wcześniej wyjechałem ze stacji benzynowej. Włączyłem kierunkowskaz, spojrzałem we wsteczne lusterko i widziałem pojazd jadący za mną, nie sygnalizował zamiaru wyprzedzania mnie. Gdy zacząłem skręcać poczułem tylko uderzenie i zobaczyłem wyprzedzający mnie samochód, który zahaczając o przód mojego pojazdu stracił panowanie nad pojazdem i wpadł do rowu. Po przyjeździe na miejsce policji i pogotowania kierowca tamtego pojazdu pojechał na obserwacje do szpitala ( jak się okazało nic mu się nie stało) a ku mojemu zdziwieniu policja oświadczyła, iż wina leży po mojej stronie, argumentując to tym, że nie zachowałem ostrożności podczas skrętu w lewo i nie spojrzałem w lusterko czy nie jestem wyprzedzany. Dla mnie sytuacja jest abstrakcyjna ponieważ wg mnie nie można wyprzedzać pojazdu, który sygnalizuje zamiar skrętu w lewo. Policjant stwierdził, że gdyby on uderzył mnie w bok mojego samochodu swoim przodem to była by jego wina, ale że to ja uderzyłem go lewym przodem w jego prawy tył to wina jest moja. Ten kierowca musiał jechać po prostu tak szybko, że gdy zorientował się, że nie wyhamuje przede mną próbował mnie ominąć. Oczywiście mandatu nie przyjąłem bo nie twierdze zeby to była moja wina, ale proszę o pomoc i fachową ocenę sytuacji. Pozdrawiam
 
Jakieś oznaczenie pionowe lub poziome w tym miejscu jest?
 
Jest to długa prosta w terenie zabudowanym więc prędkość dopuszczalna 50/60 km/h, linia przerywana, brak skrzyżowań.
 
Jak dla mnie niestety, ale wina pojazdu skręcającego w lewo na posesję.
 
Na moje wina skręcającego, a jeśli było jak piszesz, to oznacza, że przed samym manewrem nawet nie spojżałeś w lusterko.
 
Właśnie o to chodzi, że spojrzałem w lusterko i ten samochód nie sygnalizował, że zamierza mnie wyprzedzać. Skąd ja mogę wiedzieć patrząc w lusterko czy samochód za mną hamuje czy jedzie z tak dużą prędkością, że nie ma szansy wyhamować i nagle próbuje mnie ominąć. Poza tym Kodeks Ruchu Drogowego wyraźnie mówi, że nie wolno wyprzedzać pojazdu, który sygnalizuje zmianę pasa ruchu lub kierunku jazdy. Nie rozumiem dlaczego ja mam odpowiadać na wykroczenie tamtego kierowcy, bo gdyby on się dostosował do przepisów to nie wyprzedzał by mnie i nie było by tej sytuacji. A teraz wychodzi na to, że mimo, iż to ten kierowca popełnił wykroczenie to cała wina spadła na mnie.
 
Narysuj szkic z położeniem pojazdów w chwili uderzenia.
 
W sytuacji gdy pojazd skręcający w lewo, uderza pojazd wyprzedzający go w prawy tył jest niestety jednoznaczna.
Nawet w przypadku udowodnienia nadmiernej prędkości wyprzedzającego, czy też nie zasygnalizowania manewru, sprawcą zdarzenia jest kierujący pojazdem wykonujący manewr skrętu.

Warto przy okazji zerknąć na równoległy wątek:
http://forumprawne.org/prawo-karne-...-skret-w-lewo-nieprawidlowe-wyprzedzanie.html
Od dawna nie zgadzam się z taką interpretacją prawa o ruchu drogowym, gdzie współwinnym lub wręcz winnym jest kierowca wykonujący prawidłowy manewr ale może ktoś na FP odniesie się to do takich właśnie sytuacji.
 
Ostatnia edycja:
Dla mnie to jest niepojęte jak kierowca, który złamał przepisy ponieważ wyprzedzał w sposób niedozwolony ponieważ nie upewnił się czy pojazd wyprzedzany nie zmienia kierunku jazdy staje się poszkodowanym. Przecież gdyby nie jego wykroczenie nie było by tej całej sytuacji.

Jaką mogę przyjąć linie obrony w sądzie?? Jakie argumenty mogę podnieść aby spróbować wygrać tą sprawę ?
 
Obserwuj wątek który podpiąłem do Twojego pytania.
Ciekawe informacje...
 
Tak, tylko tam jest troszkę inna sytuacja ponieważ tam pojazd wyprzedzał na podwójnej ciągłej i wyprzedzał kolumnę pojazdów więc faktycznie kierowca skręcający mógł w lusterku zauważyć że jest wyprzedzany. Ja nie miałem takiej możliwości. Patrzyłem w lusterku chwilę przed rozpoczęciem skręcania kiedy już miałem włączony kierunkowskaz i pojazd poruszał się za mną tym samym pasem. Nie mogłem wiedzieć, że ma zamiar mnie wyprzedzać, a nie zatrzymać się za mną. Nie byłem w stanie stwierdzić, że czy pojazd za mną zwalnia czy wręcz przyspiesza.

Jeszcze jedną kwestią jest to, że gdy powiedziałem policjantowi, że nie zgadzam się z decyzją i zapytałem dlaczego wgl twierdzą, że to moja wina powiedział mi, że kierowca tamtego pojazdu zeznał, że widział, że nie zdąży wyhamować dlatego zaczął wyprzedzać. Moim zdaniem jest to przyznanie się do tego, że nie zachował bezpiecznej odległości. Tylko niestety nie mam wpływu na to co policjant wpisał w notatce służbowej i czy powie to samo w sądzie. Obawiam się, że nie.
 
Jak dla mnie to wina Twoja i raczej sprawa przegrana. Jedyna szansa to udowodnić że pojazd poruszał się z nadmierną prędkością, wtedy może coś ugrasz, ale szanse są małe.
Tamten pojazd wyprzedzał Ciebie zgodnie z przepisami i powinieneś ustąpić mu pierwszeństwa.Co w przypadku gdyby np. Twój kierunkowskaz nie działał?
 
Wykroczenie kierowcy, w którego wjechałeś - dajmy na to - przekroczenie prędkości to inna sprawa i za to mógłby zostać ukarany, gdyby ktoś mu ją udowodnił. Sama kolizja jest z punktu KW innym wykroczeniem, a za nią winę ponosi jednak pojazd skręcający na posesję. Być może kierowca nie widział kierunkowskazu, być może nie działał? Wyprzedzał w miejscu dozwolonym. Skręcając na posesję trzeba wręcz zachować WYBITNĄ ostrożność, o czym kodeks nie mówi, a historia takich spraw, których na forum pełno. I każdy skręcający w lewo nie poczuwa się do winy. Ja osobiście miałbym takie same odczucia jak Pan. Dopiero forum i orzecznictwo mnie uświadomiło i teraz sprawdzam 3 razy lusterko.
 
Zerknijcie na taką sytuację, teren zabudowany, nie ma zakazu wyprzedzania, nie ma żadnych linii na jezdni, z przeciwka nic nie jedzie, wszyscy jadą raczej w granicach prędkości dopuszczalnej. Pojazd 1 i 2 po ominięciu stojącego pojazdu wracają na swój pas, w tym momencie pojazd 3 wyprzedza oba pojazdy. Dalej tak jak na foto, dzwon pojazdów 1 i 3. Czyja wina?
 

Załączniki

    Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą przeglądać załączniki.
Skoro 1 nie sygnalizował zamiaru skrętu oraz nie upewnił się, czy może skręcić to oczywista jego wina.
 
Czy sygnalizował tego nie wiem, nie pamiętam. Nawet jeśli sygnalizował to sam kierunek nie upoważnia do bezkolizyjnego skrętu, a ja już bylem w trakcie wyprzedzania. Na moja niekorzyść kierowca 1 ma świadków, a ja (kierowca 3) nie mam.
 
Jeśli włączyłeś kierunkowskaz w lewo , następnie skontrolowałeś lusterko i nie zauważyłeś aby pojazd jadący za tobą , (podczas twojego zwalniania) sygnalizował czy to kierunkowskazem czy zachowaniem pojazdu ,zamiar wyprzedzenia , to wg. mnie to jest ewidentna jego wina .
 
mobopx napisał:
Na moja niekorzyść kierowca 1 ma świadków, a ja (kierowca 3) nie mam.

Ale świadków na co?
Tutaj istotne będą szczegóły.

mobopx napisał:
a ja już bylem w trakcie wyprzedzania.

W trakcie wyprzedzania którego pojazdu?
Ale raczej kierującemu pojazdem numer 1 trudno będzie uwolnić się od winy.
 
Kierowca 1 nie mógł widzieć sygnalizowania przeze mnie manewru wyprzedzania, ponieważ ja cały czas jechałem lewym pasem, po minięciu stojącego pojazdu (rys1) nie wracałem na prawy pas tylko zamierzałem wyprzedzić pojazdy 1 i 2. Kierowca 1 ewidentnie nie spojrzał w lusterko, nie zauważył mnie na lewym pasie, mimo iż już jakiś czas nim jechałem.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra